Szydełkowanie, czyli jak się to wszystko zaczęło. Wywiad z Jolą Orzełek.

O mnie jednym słowem – Pasjonatka, która kocha szydełkowanie. Moje prace starsze i nowsze, brzydsze i ładniejsze. Zawsze wykonane z ogromną pasją i odrobiną serduszka. Zrealizuję Wasze szydełkowe pomysły, nawet te najbardziej zwariowane. Można u mnie zamówić szydełkowe różności, na co dzień i od święta, dla niej, niego, dla domu i dziecka. Szydełkującym podpowiadam jak to jest zrobione i chętnie dzielę się wzorami. Wiele prac powstało bez wzorów, projekty z mojej główki.

Jola Orzełek – założycielka marki Niteczkowo.

Czy posiadasz już nazwę swojej marki? Jeżeli nie to jaki masz pomysł? Będzie kryła się za nazwą jakaś historia? Czy raczej stawiasz na prostą nazwę? 

Niteczkowo, chociaż najczęściej po prostu Jola Orzełek.

Opowiedz nam dokładnie w czym się specjalizujesz? Co znajdziemy w Twojej ofercie?

Szydełkuję i haftuję, co w ręce wpadnie. Co w mojej ofercie? Wszystko.

Pamiętasz bajkę zaczarowany ołówek? Takie jest właśnie moje szydełko, nieco zaczarowane, nieco zwariowane. Jak różdżką wróżki, wyczaruję co tylko zechcesz.

Przeważnie nie mam gotowych prac na sprzedaż. Wykonuję prace na zamówienie. Dlatego te prace mają taki indywidualny charakter. Kolor fason, styl. To co pokazuję na moich zdjęciach to tylko inspiracja dla Was.

Co się przyczyniło do rozpoczęcia tworzenia? Opowiedz nam o tym.

Bezrobocie. Kilkanaście lat temu zredukowali mój etat (jestem laborantką). Później inne laboratorium i w końcu zostałam bez pracy.

Kobieta aktywna, dzieci. Co robić z taką ilością wolnego czasu? Zaczęłam się bawić nitkami, wcześniej w ręku nie miałam szydełka. Kupiłam gazetki.  Youtube nie był taki popularny, nie było tylu filmików instruktażowych. Prucie, przerabianie i znów prucie. Każda szydełkująca osoba wie co to znaczy prucie prawie skończonego projektu.

Jeden z ważniejszych moich gadżetów do haftu to malutka metalowa prujka. Pamiętam także swój pierwszy haft. Haftowanie krzyżykami to najprostszy rodzaj haftu, łatwo się tego nauczyć. Wymaga jednak dużo czasu i cierpliwości. 

Czy masz jakieś motto, które motywuje Cię do działania?

Kocham to. Tworzę to co serduszko i główka podpowiada. Oczywiście korzystam z wzorów z gazet, sieci itp. To są raczej pomysły, inspiracje do stworzenia własnych projektów. Motywują mnie zbliżające święta. Jak tylko szron zabieli i robią się dłuższe wieczory to wtedy szalejemy. Ja i moje szydełko.

Wymyślam bombki, aniołki, śnieżynki ,dzwoneczki, a potem to usztywniam krochmalem, zapaćkam całą kuchnię, nie mam czasu na świąteczne porządki. Anioły się suszą, porozstawiane po całym domu. Czasem ktoś pyta co tym wszystkie zrobię. Jak to co? Porozdaję i każdy znajomy, cała rodzina. Już wszyscy mają moje anioły i co rok nową bombkę na choince.

A jaka ja jestem dumna z siebie, gdy idę do przyjaciół na świąteczną kawę, a tam choinka pełna moich szydełkowych ozdób. Trzymają się kilka lat, starannie zapakowane w pudełkach po świętach. Święta wielkanocne to jajeczka haftowane, koszyczki, baranki, kurki.

Jesteś w stanie wskazać nam swój bestseller z Twojej oferty? Dlaczego akurat mianujesz go bestsellerem?

Szydełkiem uwielbiam robić anioły. Mimo że robię je według jednego opracowanego wzoru, to każdy z nich jest inny. Każdy jest niepowtarzalny i jedyny na świecie, np. chociaż nie wiem jak się bym starała to i tak jakiemuś aniołkowi będą opadać skrzydełka lub aureolka się przekrzywi. Ja im nawet imiona nadaję już na początku, jak szydełkuję i usztywniam, np. Anastazja, Antonina, Gabriela, a te małe to Gabryś, Grześ i Franio.

A haftowany bestseller to obraz Jana Pawła II na czarnej kanwie. Mam sentyment do tego obrazu, jakoś tak z serca wypłynął. Fakt, kosztował mnie dużo pracy, na czarnej kanwie się bardzo ciężko haftuje i tylko przy świetle dziennym.

Jakie zastosowanie w życiu codziennym mają Twoje produkty?

Po co komuś filiżanka szydełkowa, jeśli nie można się z niej napić ? To sztuka.

Robię oczywiście także rzeczy, które przydają się na co dzień – torby, kapelusze, odzież dla dzieci i dorosłych, ciepłe czapki, skarpety na zimę i  przewiewne ciuszki na plażę, obrusy, firany, bieżniki.

Z jakich surowców tworzysz swoje produkty? Dlaczego akurat taki surowiec?

Nici i włóczki bawełniane lub wełniane rzadziej, np. na torby coś ze sztuczną domieszką.

 Nitka bawełniana pięknie się krochmali, nie traci kształtu, nie odbarwia się i przede wszystkim płynie po szydełku. 

Gdzie widzisz siebie za kilka lat? Masz jakieś plany na przyszłość związane z tym, co tworzysz?

Plan jest jeden – szydełkować, haftować i nauczyć się frywolitki czółenkiem albo igłą.

Frywolitka to taka cudna koronka, przymierzałam się do niej kilkakrotnie i jakoś nie wychodzi. Kiedyś na pewno ją opanuję, tylko czasu brakuje na te wszystkie pomysły w mojej głowie.

Jakie trudności napotykasz  co sprawia ci największy problem ?

Sporo nerwów kosztuje mnie robienie zdjęć. Jakie te zdjęcia były kiedyś można zobaczyć w moich albumach. Teraz są już troszkę lepsze, ale chyba nigdy  nie będą takie jak bym chciała.

Do prezentacji ciuszków nie mam modelek i sprzętu studia. Jakiś czas temu na wyprzedaży kupiłam manekina, żeby wystawiać swoje rękodzieło na portalach sprzedażowych. Do tego potrzebne są profesjonalne zdjęcia i tego mi najbardziej brakuje.

Do kogo dedykowane są Twoje produkty? Masz już swoją stałą grupę odbiorców?

Dla kogo robię? Dla wszystkich. Znajdzie się coś dla dzieci, czyli czapeczki, buciki, sukienki do chrztu, śmieszne ciuszki na sesje zdjęciowe i haftowane metryczki,. Mam też coś dla niej – sukienki, bluzeczki na plażę i na imprezę. Nie brakuje sexi bielizny dla niej i dla niego. Ahh…różności dla domu – firaneczki, obrusy, łapacze snów, ubranka na butelki weselne, prezenty na różne okazje.

Jestem  amatorką, to są często pojedyncze sztuki, tylko czasem jakaś seria bombek na choinkę. To nie jest masowa produkcja, jednak zawsze bardzo się cieszę, jeśli moje prace się podobają i wpadnie parę złotych na nowe kłębuszki, moteczki i mulinki.

Bardzo cenię sobie wymagających klientów, coś inspirowanego pokazem mody w Paryżu. Albo gdy ktoś do mnie napisze, że gdzieś na wystawie  sklepowej w Niemczech widział sukienkę, zrobił zdjęcie i zapyta się mogłabym zrobić podobną. Ja wtedy nie śpię po nocach i wymyślam projekt. Wtedy właśnie powstają najpiękniejsze cudeńka. 

Markę, którą tworzy Jola znajdziecie na:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *