Rękodzieło artystyczne, czyli o maskotkach i poduszkach Uszytkijoli.

Rękodziełem zajmuję się z przerwami na intensywne życie od dziecka. Najbardziej kocham szydełkować: maskotki, serwetki i różne dekoracje do domu. Z pewnością na uwagę zasługują też szyte na maszynie personalizowane poduszki, które wędrują do dzieci, jak i dorosłych jako wyjątkowe prezenty. Imiona na nich są wykonane haftem ręcznym i to je wyróżnia na „rynku”.  Jeszcze nie spotkałam marki, która szyłaby podobne. Moje maskotki i poduszki otrzymały Certyfikat Rękodzieła Artystycznego. Czasem zatęsknię za drutami, ale w tej dziedzinie rękodzieła jestem tylko na użytek własny.

Na co dzień jestem nauczycielką matematyki. Dzięki odskoczni, jaką dają mi nitki, szmatki i szydełka, mam nadzieję, że nie jestem sfrustrowaną belfrzycą. Mam na imię Jola. Od dziecka zajmowałam się różnego rodzaju rękodziełem, ale dopiero od około 7 lat wyszłam z tym do ludzi. Potrzeby i pomysły klientów wykreowały mój uszytkowy świat, do którego Cię serdecznie zapraszam.

Jolanta Brzozowska – założycielka marki Uszytkijoli.

Twoja marka nosi nazwę “Uszytkijoli”. Dlaczego postawiłaś na taką nazwę? Kryje się za nią jakaś historia? Opowiedz nam.

Na początku nazwy nie było wcale, bo szyłam tylko dla znajomych. Ale potem w miarę, jak się wieść o moich poczynaniach roznosiła, koleżanka namówiła mnie na założenie profilu na Instagramie. Wszystko po to, aby potencjalnym klientom łatwiej było przejrzeć moje prace.

Musiałam więc jakoś nazwać swoje rękodzielnicze poczynania, a że zaczynałam od szmacianych lalek, poduszek i innych dekoracji szytych na maszynie, to dałam im wspólną nazwę „uszytki”. No i tak już sobie pod tą nazwą jestem jakieś 7 lat.

Jaka jest specjalizacja Twojej marki? Co znajdziemy w Twojej ofercie?

Ja moją specjalizację nazywam „mydło i powidło”. Nie potrafię się ograniczyć do jednej rękodzielniczej techniki.

Nie mniej jednak na szczególną uwagę zasługują personalizowane poduszki szyte na różne okazje: urodziny, chrzest, komunia, podziękowanie. Oprócz tego szydełkowe maskotki i koronkowe cuda do wystroju sielskich i romantycznych wnętrz.

Co się przyczyniło do stworzenia własnej marki? Dlaczego akurat taka dziedzina?

Jako mama ucznia pomogłam mu kiedyś uszyć lalkę dla UNICEFU w ramach akcji organizowanej w szkole. To było moje pierwsze kolorowe szycie po wielu latach naszywania łatek na dziecięce spodnie, zszywania rozdartych bluzek lub obrabiania zwykłych domowych rzeczy.

Kiedyś bardzo lubiłam szyć i dziergać różne elementy wystroju wnętrz. Ale jak porodziły się dzieci, zaczęła się praca na etacie, to zwykłe życie wyparło czas na hobby. Wszystko wróciło wraz z tą UNICEFoską laleczką.

Później koleżanka z pracy podrzuciła pomysł uszycia poduszki z imieniem. Potem chciała drugą i trzecią i….poszło. 

Czy masz jakieś motto, którym posługujesz się podczas prowadzenia marki? Jeśli tak to jakie i dlaczego takie?

„Zero fałszu”. Tak bym chyba mogła najkrócej nazwać, to czym się kieruję. Każdą rzecz staram się wykonać jak najdokładniej. Potrafię pruć kilka rzędów robótki, gdy zgubię jakieś oczko.

Przy szyciu poduszek dekatyzuję każdy najmniejszy element, żeby potem po wypraniu poduszka nadal wyglądała atrakcyjnie. Gdy ktoś zamawia szydełkową serwetę, to uprzedzam, że po praniu należy ją krochmalić – czasem zdarza się, że ze względu na to klient rezygnuje z zamówienia. Tworzę rzeczy, które mają służyć wiele lat i mają być nie tylko ładne, ale i praktyczne. 

Zdradź nam swój bestseller. Co jest w nim takiego wyjątkowego, że mianujesz go bestsellerem?

Poduszki z imionami.

Na rynku można znaleźć wiele personalizowanych poduszek, ale nie takie jak moje. Musisz wiedzieć, że chwalenie się nie jest moją mocną stroną, ale co do poduszek, to jestem pewna – są wyjątkowe. Szyte z bawełny, wszystkie aplikacje są również z bawełny, imiona wyszywam ręcznie tradycyjną techniką „nitka + igła + tamborek”.

Na dziewczęcych poduszkach często można znaleźć wykonane na szydełku kwiatki. Zdarzały się poduszki z ukrytymi kieszonkami, np. na 18-tkę była poduszka z Einstainem, który w kieszeni fartucha miał schowaną odpowiednią liczbę banknotów. Na urodziny dla wielbiciela planszówek była poducha, której głównym elementem była skrzynia skarbów wypełniona kasą, oczywiście. Był zamek królewski, gdzie w okienku chował się miś.

Często doszywam też elementy 3D – odstające uszka, ogonek, skrzydełka.

Jakie zastosowanie w życiu codziennym mają Twoje produkty?

Na pewno pełnią funkcję dekoracyjną, ale też w przypadku dzieci funkcję terapeutyczną. Miśki wędrują z dziećmi do szpitali, na pierwsze dni w przedszkolu, na wyjazdy – są ich przyjaciółmi.

Poduszki z imionami sprawiają, że dzieci czują się ważne i wyjątkowe – mają coś prawdziwie swojego, czego nie ma nikt inny. Pełnią też funkcję edukacyjną: zrobiłam kilka zestawów szydełkowych owoców i warzyw do nauki kolorów, angielskich słówek itp. Młode mamy wykorzystywały te zestawy na rozmaite sposoby. 

Czym wyróżniają się Twoje produkty na tle konkurencji?

Tak jak wspomniałam wyżej – uczciwym i rzetelnym podejściem do ich wykonania.

Z jakich surowców tworzysz swoje produkty?

100% bawełniane tkaniny do poduszek i mieszanka akrylu i bawełny do maskotek.

W jakim kierunku chcesz rozwijać swoją markę? Jakie masz plany na przyszłość?

Nie mam jasno określonego kierunku. Cały czas jest to moje dodatkowe zajęcie. Czasem marzę sobie, że zajmuję się tylko rękodziełem, ale wtedy musiałabym dziergać i szyć prawie 24h na dobę, a to odbiłoby się na pewno na jakości wykonania. Lub drugie wyjście – zatrudnić kogoś do pomocy, ale wtedy Uszytkijoli już nie byłyby Joli. 

Do kogo są dedykowane twoje produkty? Dlaczego taka grupa odbiorców?

Moje produkty dedykuję wszystkim kochającym produkty wykonane z sercem.

Powiedz nam, co jest dla Ciebie najważniejsze w rozwijaniu własnej marki, aby funkcjonowała na najwyższym poziomie?

Trzymać balans między chęcią sprostania wszystkim oczekiwaniom klientów, a swoimi możliwościami. Czasem ulegnę i zrobię lub uszyję coś, co mnie samej w duszy nie gra i wtedy źle się z tym czuję. Uczę się więc odmawiać.

Odmawiam też wtedy, gdy mam już sporo zamówień i każde kolejne sprawiłoby, że muszę pracować pod presją czasu. Tak się nie da – wtedy plączą się nitki, wykrzywia tkanina i różne inne cuda się dzieją.

Skąd czerpiesz inspiracje twórcze w rozwijaniu własnej marki?

Jeżeli chodzi o maskotki, to wyłapuję najładniejsze (moim zdaniem) wzory z sieci, kupuję książki, a niektóre tworzę sama.

Zaś pomysły na poduszki przychodzą razem z klientami. To oni mi mówią jaka ma być kolorystyka, czym się adresat interesuje lub co sprawi mu radość. Czasem wizyta w przedszkolu i rzut oka na galerię dziecięcych prac rodzi we mnie pomysł na poduszkę.

Czy jesteś w 100% dumna z tego, co osiągnęłaś? Miałaś jakieś trudności w dojściu do miejsca, w którym teraz się znajdujesz? Opowiedz nam o tym.

Jestem dumna. Cieszę się, że jestem w tylu domach w Polsce i na świecie. Chociaż nie sprzedaję bezpośrednio za granicę, to moje uszytki wędrują tam w postaci pamiątek z Polski. W tym roku otrzymałam Certyfikat Rękodzieła Artystycznego, więc to naprawdę fajna sprawa móc taki bilecik dołączyć do swojego produktu.

Nie umiem tylko działać w SM. Te ciągłe algorytmy, konieczność regularnego działania, tworzenia spójnych feedów…. Nie, to nie dla mnie. Nie ma w tym naturalnej szczerości, która przyświeca mojej marce. Albo mam coś do pokazania i pokazuję, albo nie mam, bo np. życie mnie wciągnęło. Odbija się to na moich zasięgach. Ale już nad tym nie ubolewam. Uszytkijoli żyją swoim życiem, zgodnym z życiem i charakterem swojej właścicielki. 

Markę Uszytkijoli możecie zaobserwować na:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *