Odkryj niepowtarzalną biżuterię z metalu. Wywiad z marką Caltha.

Mam na imię Karolina, urodziłam się i mieszkam w Warszawie. Od dawna zajmuję się rękodziełem. Od kilku lat moim głównym zajęciem jest wyrób i sprzedaż autorskiej biżuterii z metalu. Oprócz tego zajmuję się tłumaczeniem z języka angielskiego. Wśród moich licznych zainteresowań są też takie tematy jak fotografia, ekologia, psychologia i kultura starosłowiańska. 

Karolina Brzozowska – założycielka marki Caltha. Fotograf: Mateusz Michalkiewicz.

Twoja marka nosi nazwę “Caltha”. Dlaczego postawiłaś na taką nazwę? Kryje się za nią jakaś historia? Opowiedz nam.

Caltha palustris to po łacinie knieć błotna, potocznie zwana kaczeńcem. Jest to po prostu moja ksywka, która powstała jeszcze na studiach.

Studiowałam architekturę krajobrazu i sporo uczyłam się o roślinach. Miałam głowę pełną egzotycznie brzmiących nazw roślin, dlatego wymyślając sobie internetowy pseudonim, wybrałam nazwę kwiatka. Szybko się przyjęła i wkrótce każdy wiedział, że „Kalta” to ja. 

Jaka jest specjalizacja Twojej marki? Co znajdziemy w Twojej ofercie?

Na przestrzeni lat próbowałam rożnych stylów i technik, jednak od dłuższego czasu specjalizuję się w wyrobie biżuterii z takich materiałów jak: srebro, miedź i mosiądz.

Charakterystyczne dla mojej biżuterii są proste formy i różnorodne faktury. Począwszy od gładkich, poprzez geometryczne, po całkiem nieregularne. Często też pojawiają się motywy inspirowane przyrodą.

Obecnie w mojej ofercie są głównie obrączki i bransolety, ale są w niej także kolczyki, klipsy, wisiory, a także ozdoby do włosów. 

Co się przyczyniło do stworzenia własnej marki? Dlaczego akurat taka dziedzina?

To przyszło całkiem naturalnie. Już jako dziecko uwielbiałam „dłubać”. Rysowałam, malowałam, rzeźbiłam, wycinałam… Zresztą nie miałam wyboru, bo skłonności twórcze odziedziczyłam po obojgu rodzicach. Mój tata miał na swoim koncie nie tylko kilka obrazów, ale też m.in. srebrny naszyjnik, który po latach stał się dla mnie nie tylko cenną pamiątką, ale też inspiracją dla najnowszej kolekcji Chain.

Sama zaczęłam od biżuterii dla lalek i dla siebie, a potem głównie dla siebie, robionej z tego co znalazłam w domu – sznurków, drucików, guzików.  Nieco później odkryłam półprodukty do tworzenia biżuterii i przepadłam!

Jednak składanie elementów szybko przestało mi wystarczać. Chciałam realizować śmielsze pomysły, dlatego zaczęłam się uczyć obróbki metalu i dopiero to okazało się strzałem w dziesiątkę.

Czy masz jakieś motto, którym posługujesz się podczas prowadzenia marki? Jeśli tak to jakie i dlaczego takie?

Hasło przewodnie mojej marki to „Minimalistyczna natura metalu”. Nie powstało to przypadkiem i niesie ze sobą ważne treści. Oto minimalizm w formie, ale też w szerszym rozumieniu, jako minimalistyczna droga życia, polegająca m.in. na odrzuceniu wszelkiego nadmiaru i starannym doborze tego co nas dotyczy. I nie chodzi tu tylko o przedmioty, ale też dźwięki, smaki, obrazy. Wszystko co nas otacza, a także to, co jest w nas samych.

Natomiast natura to przyroda, która mnie inspiruje i na różne sposoby przejawia się w moich projektach. To naturalne materiały, z których tworzę. To nasza ludzka natura, zgodnie z którą ozdabiamy nasze ciała biżuterią. To w końcu dbałość o naszą planetę, gdyż w duchu ideologii less waste, kupując moje wyroby nie dostaniecie woreczków strunowych ani folii bąbelkowej. Otrzymacie tylko kartoniki z szarego papieru.

Jednakże metal to materiał jubilerski, ale też subtelne nawiązanie do ciężkiej muzyki, która jest mi bliska i do stylu, w który moja biżuteria świetnie się wpisuje. 

Zdradź nam swój bestseller. Co jest w nim takiego wyjątkowego, że mianujesz go bestsellerem?

Bezapelacyjnie bestsellerem są regulowane obrączki. Zarówno gładkie, jak i z rozmaitymi teksturami. Ze srebra, najbardziej ponadczasowe, ale też z miedzi i mosiądzu.

Ostatnio popularność zdobył stosunkowo nowy wzór – „Niebo i ziemia”. Obrączka jest w połowie gładka, a w połowie pokryta nieregularną fakturą. Dzięki tej dwoistości odróżnia się od innych, a zestawienie dwóch żywiołów – ziemi i powietrza, intryguje i budzi rozmaite skojarzenia.

Jakie zastosowanie w życiu codziennym mają Twoje produkty?

Chcę, aby moje wyroby nie tylko pięknie wyglądały, ale też naprawdę były noszone. Myślę, że w znacznej mierze udaje mi się ten cel osiągnąć. Moja biżuteria nie jest na jedno wyjście. Jest wykonana z trwałych materiałów, ale jest też bardzo uniwersalna. Dzięki dopracowanej formie i szlachetnym materiałom świetnie wygląda zarówno w swobodnych, jak i eleganckich stylizacjach.

Poza tym dbam o to, żeby pierścionki były wygodne, a kolczyki nie za ciężkie. Zawsze sama testuję biżuterię. Prawdę mówiąc po prostu noszę ją na co dzień, bo właśnie taką biżuterię lubię – pasującą do wszystkiego, wygodną i trwałą. Taką, której właściwie można nie zdejmować. 

Czym wyróżniają się Twoje produkty na tle konkurencji?

Niełatwe pytanie, ponieważ w branży biżuterii handmade jest mnóstwo fantastycznych twórców. Czy moja biżuteria wyróżnia się? Ona po prostu jest taka jaka powinna być: prosta ale nie banalna, solidna, ale nie toporna, dekoracyjna, ale nie przesadzona, praktyczna, ale nie nudna.

W mojej pracy nieustannie poszukuję złotego środka i myślę, że jestem całkiem blisko.  

Z jakich surowców tworzysz swoje produkty?

Tworzę przede wszystkim biżuterię z metali: srebra, miedzi i mosiądzu oraz alpaki, czyli specjalnej odmiany mosiądzu w kolorze srebra. Korzystam z podstawowych materiałów, takich jak blacha i drut. Niekiedy wykorzystuję szkło witrażowe lub kamienie.

Jedyne gotowe półprodukty to niektóre zapięcia, łańcuszki itp. 

W jakim kierunku chcesz rozwijać swoją markę? Jakie masz plany na przyszłość?

Przede wszystkim planuję zwiększyć popularność i rozpoznawalność mojej marki. Chcę trafić do osób, które szukają właśnie tego co mam do zaoferowania. 

Jeśli chodzi o produkty, zdecydowanie zamierzam trzymać się dotychczasowego stylu, ale mam też kilka pomysłów na poszerzenie oferty.

Do kogo są dedykowane twoje produkty? Dlaczego taka grupa odbiorców?

Moja biżuteria jest dla każdego komu się spodoba. Jest jednak skierowana przede wszystkim do osób wymagających. Dla tych którzy nie kupują dziesiątek ozdób, którymi cieszą się przez chwilę, ale którzy szukają tej jednej albo dwóch perfekcyjnych, które zatrzymają na długo.

Do osób, dla których wartość biżuterii nie opiera się na modnym designie, czy drogich kamieniach, ale dla których ważny jest duch przedmiotu. Jego kształt, ciężar, dotyk. To w jaki sposób światło odbija się od faktury metalu. To, że nie pochodzi on z fabryki, ale powstał w małym warsztacie, a za jego wykonaniem stoi osoba z krwi i kości.

A mniej filozoficznie, moja biżuteria spodoba się osobom, które cenią sobie proste wzornictwo, wyraziste, odważne formy i szlachetne materiały. Osobom, które cenią klasyczny styl, ale też lubią być zauważane. 

Powiedz nam, co jest dla Ciebie najważniejsze w rozwijaniu własnej marki, aby funkcjonowała na najwyższym poziomie?

Przede wszystkim dbam o to, żeby zapewnić moim klientom najwyższą jakość. Każdy produkt wykonuję ręcznie przy użyciu prostych narzędzi. Nie ma mowy o masowej produkcji. Są jedynie unikaty i krótkie serie. Każdy element jest starannie wykończony, a ręczne wykonanie charakteryzuje się tym, że nie ma dwóch identycznych przedmiotów.

Poza tym moja marka nie jest anonimowa. Pokazuję się w mediach społecznościowych i chętnie nawiązuję bezpośredni kontakt z klientami i obserwatorami. Zawsze biorę sobie do serca ich uwagi i sugestie, a wszelkie niedociągnięcia staram się szybko naprawić. 

Skąd czerpiesz inspiracje twórcze w rozwijaniu własnej marki?

Myślę, że przez lata rozwinęłam własny styl, który z czasem ewoluuje w sposób naturalny. Sugeruję się tym co podoba się moim klientom, np. gdy widzę, że szczególnie chętnie kupują biżuterię z motywem spirali, szybko projektuję spiralną kolekcję. Obserwuję i reaguję. Innym razem po prostu daję się ponieść fantazji. Niezwykle inspiruje mnie natura, bogactwo faktur, pozornie przypadkowe, ale harmonijne formy. 

Czy jesteś w 100% dumna z tego, co osiągnęłaś? Miałaś jakieś trudności w dojściu do miejsca, w którym teraz się znajdujesz? Opowiedz nam o tym.

Oczywiście że jestem dumna, ale nie ustaję w biegu. Przyznaję, że czasami trudno mi docenić to co osiągnęłam, gdy myślę, o tym co jeszcze przede mną.

Miałam trudności i chwile zwątpienia. Kilka razy chciałam zrezygnować i zająć się czymś innym. Bycie twórczynią i przedsiębiorczynią w jednym to niełatwe zadanie, ale mocno wierzę, że warto podążać za marzeniami. Każdy z nas ma swoje słabsze i mocniejsze strony. Najważniejsze, żeby odkryć własne atuty i zrobić z nich użytek.

Markę Caltha możecie śledzić na:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.